Pierwsza świeczka – błogosławcie mój lud.

Czy mamy błogosławić Izraela?

W 1 Księdze Mojżeszowej 12:1-3 czytamy: I rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę. A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi. Historia Narodu Żydowskiego zaczyna się w chwili, kiedy Bóg powołał Abrahama. Wraz z Abrahamem rozpoczyna się przede wszystkim historia Narodu Żydowskiego, ale również i historia nas chrześcijan.

Historia Abrahama, to historia naszego zbawienia. Bóg kiedy powołał – wybrał Abrahama powiedział do niego: I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi. Błogosławić kogoś to prosić o Bożą sympatię dla niego, to prosić o ochronę dla niego, to prosić o Bożą przychylność dla niego. Oczernianie, albo przeklinanie jest działaniem przeciwnym błogosławieństwu. Przeklinać to znaczy oczerniać kogoś, to znaczy okazywać pragnienie, aby nieszczęścia i biedy dotknęły tę osobę, którą przeklinamy. W dawnych czasach ościenne narody często przeklinały Naród Boga. Używały do tego wszelkich okultystycznych sił, aby osiągnąć cel. Przykładem takiego działania może być historia Bileama i Balaka (4 Mój 24:10). Jednak te przekleństwa zawsze obracały się przeciwko tym, którzy przeklinali. Wpadali w dół, który kopali dla Izraela. W Psalmie 83:3-5 czytamy takie słowa: Bo oto burzą się nieprzyjaciele twoi, A ci, którzy cię nienawidzą, podnoszą głowę. Knują spisek przeciwko ludowi twemu I naradzają się przeciwko tym, których ochraniasz. Mówią: Nuże, wytępmy ich, niech nie będą narodem, Aby więcej nie wspominano imienia Izraela! Myślę, że możemy stwierdzić za autorem Psalmu, że ci którzy nienawidzą Boga, nienawidzą również jego Narodu. Ci którzy są przeciwko Bogu zawsze, są też przeciwko jego narodowi. Kolejny raz musimy zadać sobie kluczowe pytanie; czy będąc przeciwko Wybranemu Narodowi nie występuję przeciwko Bogu? To stwierdzenie można również odwrócić: jeżeli nie chcę występować przeciwko Bogu, to również nie będę występować przeciwko Jego Narodowi.

Zgłębiając ten temat powinniśmy sobie zadać kolejne pytania. Jakie Bóg ma marzenia i co dla Niego jest ważne, jaki On jest, co sprawia Bogu radość, a co Go smuci? Nie znając odpowiedzi na te pytania możemy występować przeciwko Bogu. Jeżeli chcę, aby Boże błogosławieństwo było na mnie, to będę chciał również Bogu służyć, służyć całym sercem i błogosławił jego Naród. Popatrzmy jeszcze raz na Abrahama. Bóg powołując go, dał mu obietnicę i powiedział do niego takie słowa: I rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę. A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi.

Bóg powołując obiecał Abrahamowi, że stanie się on wielkim narodem i że będzie mu błogosławił. Powiedział również, że uczyni sławnym jego imię, i że naród ten stanie się błogosławieństwem dla innych. Bóg potwierdził swoją obietnicę w Izaaku. Obietnicę tę określił jako wieczne przymierze (2 Mojż 17). Abraham ma być błogosławieństwem dla całej ludzkości. To znaczy, że całe życie Abrahama poświęcone było pokazaniu Bożej obecności. Odpowiedzialnością Abrahama było pokazanie Bożej obecności w tym świecie.

Zanim Bóg go powołał, Abraham mieszkał w Ur Chaldejskim (1 Mojż 12:1). Cywilizacja w Ur była bardzo wysoka, porównywalna do rzymskiej, do babilońskiej lub greckiej. Abraham nie był biednym człowiekiem, miał rodzinę, znajomych i oczywiście różne bóstwa. I właśnie w takiej scenerii Bóg odnalazł Abrahama i powiedział do niego, pozostaw Ur, wyjdź ze swojej ziemi. Pozostaw tam swoją rodzinę oraz znajomych i po prostu wyjdź do ziemi, którą Ja – Bóg ci wskażę. Abraham posłuchał Boga. Nie budował miast, zamieszkał w namiotach, wędrując po pustyni.

Gdy dokładnie przyjrzymy się sytuacji Abrahama, to usłyszymy co Bóg tak naprawdę mu zakomunikował. Abrahamie zostaw to wszystko co posiadasz, pójdź za mną i zamieszkaj od dzisiaj do końca twoich dni w ziemi, do której Ja cię poprowadzę, zamieszkaj na pustyni, w namiotach. W nocy będzie ci zimno, a w dzień będzie ci gorąco. I Abraham powiedział Bogu – „dobrze”. Posłuchał Boga, poszedł za Bogiem. Bóg dokonał wyboru Abrahama, ale i Abraham dokonał wyboru Boga.

Potem Bóg doświadczał go wiele razy, próbował Abrahama. W końcu jednak wiara Abrahama została nagrodzona. Bóg nazwał go sprawiedliwym, a jego sąsiedzi mówili o nim: Ty jesteś pośród nas księciem Bożym (1 Mojż.23:6). Skąd oni wiedzieli, że Abraham jest Bożym Księciem, on przecież nie rozdawał im wizytówek: „Boży Książę Abraham”. Ludzie obserwowali Abrahama, jego życie, widzieli jak rozmawiał ze swoją żoną Sarą, widzieli jak traktował służących, widzieli jak traktował zwierzęta, które posiadał, widzieli jak obchodził się z ziemią, którą uprawiał. Obserwując go powiedzieli: Ty jesteś Bożym Księciem wśród nas. To jest najlepsze świadectwo jakie można usłyszeć. Bóg chce, abyśmy byli światłem – świadectwem. Ty i ja mamy być światem dla wszystkich żyjących wokół nas.

Dziś jednak rozważamy o ważnym wyborze – wyborze bycia światłem również dla Żydów. Poprzez nasze właściwe świadectwo będziemy mieli wpływ na ludzi, będziemy wzbudzać w nich pragnienie poznania Boga. Będziemy wzbudzać w nich prawdziwą chęć poznania Bożych praw, praw które Bóg przeznaczył dla człowieka.

Słowo Bracha, to hebrajskie słowo oznaczające błogosławieństwo. Czytaliśmy wcześniej, że mamy błogosławić, być błogosławieństwem. Błogosławiąc będziemy również błogosławieni. Bóg obiecał Abrahamowi, że tym którzy tobie będą błogosławić, ja – Bóg będę im błogosławił (1 Mojż.12:2-3).

Słowo Brecha, to również hebrajskie słowo, posiada ono ten sam korzeń, co słowo Bracha. Oznacza naturalny zbiornik źródlanej wody, czyli zbiornik źródlanej, czystej wody.

Misja Abrahama to błogosławieństwo. Bóg powiedział do Abrahama będziesz błogosławieństwem, czyli inaczej dostarczysz ludziom źródlanej, żywej wody. Moje życie ma dostarczać ludziom nieskażonej, czystej krystalicznej, zdrowej, żywej wody.

W Ewangelii. św. Jana możemy przeczytać, że Jezus, kiedy mówił o Duchu Świętym porównał Go do wody, wody źródlanej, do rzek wartko płynących (Ew. św. Jana 7:37-39). Błogosławiąc otrzymujemy błogosławieństwo, choć czasami nie odczuwamy tego natychmiast. Czasami Boże błogosławieństwo zostanie wylane dopiero na nasze dzieci, lub kolejne pokolenia po nas, ale Bóg nie zapomina. Błogosławiąc otrzymamy błogosławieństwo.

W Ewangelii św. Mateusza 15:21-28 opisana jest historię kananejskiej kobiety, która przyszła do Jezusa prosząc go, aby uzdrowił jej córkę. I wyszedłszy stamtąd, udał się Jezus w okolice Tyru i Sydonu. I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona. On zaś nie odpowiedział jej ani słowa. I przystąpiwszy uczniowie jego, prosili go, mówiąc: Odpraw ją, gdyż woła za nami. A On, odpowiadając, rzekł: Jestem posłany tylko do owiec zaginionych z domu Izraela. Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi! A On, odpowiadając, rzekł: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom. Ona zaś rzekła: Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich. Wtedy Jezus, odpowiadając, rzekł do niej: Niewiasto, wielka jest wiara twoja; niechaj ci się stanie, jak chcesz. I uleczona została jej córka od tej godziny. Niewiasta kananejska poprosiła Jezusa o pomoc. Jezus wypowiedział jednak do niej trudne słowa: Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom. Nie wiem czy zastanawialiście się kiedyś nad tymi słowami, dlaczego Jezus tak odpowiedział? Główna służba Jezusa skierowana była do Żydów. Żydzi to była jego odpowiedzialność. Jezus przyszedł, aby zbawić swój lud od grzechów ich. On przyszedł do swoich.

W Ewangelii św. Jana 1,11-12 czytamy takie słowa: Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał. Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego. Kiedyś w czasie Świąt Bożego Narodzenia jeden człowiek zadał mi pytanie: dlaczego celebrujesz te święta będąc Żydem. Przecież to nie są święta żydowskie? Wtedy mu odpowiedziałem, mylisz się. Boże Narodzenie to jest najbardziej żydowskie święto. Kontynuując zapytałem go: powiedz mi, który naród w historii świata czekał na Mesjasza? Kto na Mesjasza czekał oprócz Żydów przez kilka tysięcy lat? Tylko Żydzi w ówczesnym świecie czekali na Mesjasza. Często również mówimy, że Żydzi nie przyjęli Mesjasza. Czy na pewno? Kto przyjął Mesjasza, kiedy on się narodził? Właśnie Żydzi, oni go przyjęli, oni pokochali i wielu z nich było gotowych oddać za Mesjasza życie. Wielu z nich oddało życie za Jezusa i służbę, aby Ewangelia mogła dotrzeć również do nie Żydów. Poczytajmy o apostołach. Wszyscy oni przecież zginęli śmiercią męczeńską. Żydowscy apostołowie pokochali również nie Żydów, roznieśli wieść o Jezusie do Narodów. To właśnie od żydowskich apostołów otrzymaliśmy Pisma – Stare i Nowe Przymierze. Oni narażali swoje życie dążąc do tego, aby ewangelia rozchodziła się dalej i dalej, aż dotarła i do nas.

Powróćmy jednak do niewiasty kananejskiej. Ona odpowiedziała Jezusowi, że i szczenięta żywią się okruchami ze stołu Pańskiego. Jezus jej pomógł, choć służba jego nakierowana była na Żydów. Odpowiadając jej Jezus chciał jednak podkreślić, co jest jego służbą, i co jest jego celem. Służba jego skierowana była do jego braci, do tych, którzy byli z jego Narodu i byli mu najbliżsi. W czasie ziemskiej pielgrzymki Jezusa, główna jego służba nakierowana była na Żydów. Później jednak ewangelia dotarła i do nas. Teraz jest czas, aby ewangelia z powrotem wróciła do Żydów.

W Księdze Jonasza opisana jest historia Jonasza. Bóg wysłał go, aby był misjonarzem w Niniwie. Sugerując się pierwszymi wersetami tej księgi, możemy stwierdzić, że poselstwo w niej zawarte skierowane jest tylko i wyłącznie do Niniwy (Jon 1:2, Jon 3:2-4). Czytając jednak tą księgę możemy zobaczyć, że poselstwo skierowane jest do Izraela. Księga ta napisana była po to, aby przekazać specjalne poselstwo dla Narodu Żydowskiego. W Niniwie mieszkał naród, który nie umiał rozróżniać między tym, co prawe, a tym co lewe (Jon 4:11), naród, który nie został wyprowadzony z Egiptu, naród, który nie przeszedł suchą stopą przez Morze Czerwone, naród, który nie był przy Górze Synaj i nie otrzymał Prawa, naród, który nie był karmiony manną na pustyni i nie pił wody ze skały. Mimo to właśnie ten naród pokutował, nawrócił się. Bóg zwracając się do Żydów poprzez słowa Księgi Jonasza chciał powiedzieć, a wy – Mój naród, dlaczego wam tak trudno jest pokutować?

W Ewangelii św. Łukasza 7:1-10 opisana jest historia setnika, a właściwie jego sługi. Pewnego razu Jezus nauczał w Kafarnaum. Podeszła do niego starszyzna żydowska, prosząc o pomoc dla pewnego setnika. Setnik, tak samo jak niewiasta kananejska nie był Żydem. Tym razem jednak Jezus nie powiedział do starszyzny żydowskiej, że nie Żydzi, to nie jest moja służba, ale powiedział prowadźcie mnie do niego. A gdy dokończył wszystkich słów swoich do słuchającego go ludu, wszedł do Kafarnaum. A sługa pewnego setnika, bardzo przez niego ceniony, zachorował i bliski był śmierci. A usłyszawszy o Jezusie, posłał do niego starszych żydowskich, prosząc go, aby przyszedł i uzdrowił jego sługę. A oni przyszedłszy do Jezusa, prosili go usilnie, mówiąc: Godzien jest, abyś mu to uczynił. Miłuje bowiem lud nasz i sam zbudował nam synagogę. I Jezus poszedł z nimi. A gdy już był niedaleko domu, setnik posłał przyjaciół i kazał mu powiedzieć: Panie, nie trudź się, nie jestem bowiem godzien, abyś wszedł pod dach mój. Dlatego i samego siebie nie uważałem za godnego, by przyjść do ciebie; lecz powiedz słowo, a będzie uzdrowiony sługa mój. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy, mającym pod sobą żołnierzy; i mówię temu: Idź, a idzie, a innemu: Przyjdź, a przychodzi, a słudze memu: Czyń to, a czyni. A gdy to Jezus usłyszał, zdziwił się i zwróciwszy się do towarzyszącego mu ludu, rzekł: Powiadam wam, nawet w Izraelu tak wielkiej wiary nie znalazłem. A ci, którzy byli posłani, po powrocie do domu zastali sługę zdrowym.

Dlaczego Jezus w tym przypadku zareagował zupełnie inaczej niż podczas rozmowy z niewiastą kananejską? Dlaczego nie powiedział setnikowi, że nie Żydzi, to nie jego służba? Jezus nie zmienił swojego celu, służbę swą zawsze najpierw kierował przede wszystkim do Żydów. Starszyzna żydowska oznajmiła Jezusowi, że setnik przede wszystkim godzien jest, aby mu pomóc. On miłuje Żydów i sam zbudował nam synagogę (Łuk.7:4-5). Jezus zapewne pamiętał i respektował słowa, które Bóg wypowiedział do Abrahama I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi (1 Mojż 12:3). Jezus wsłuchując się w to wszystko co usłyszał o setniku – idziemy. Poszedł do jego domu i sługa został uzdrowiony. Jezus pamiętał o słowach wypowiedzianych przez Boga do Abrahama i błogosławił setnikowi i jego słudze. Setnik otrzymał błogosławieństwo, gdyż błogosławił Boży Naród.

Jeżeli chcemy, aby Bóg nam błogosławił musimy błogosławić Boży Naród. Jeżeli chcemy, aby Boże błogosławieństwo spłynęło na nas, służmy Bogu z całego serca, błogosławiąc jego Naród. To nie znaczy, że mamy dzisiaj pozostawić wszystkie nasze służby i zająć się tylko służbą na rzecz Izraela.

Opowiem jeszcze jedną historię. Prawdziwą historię pewnej kobiety, która w czasie II Wojny Światowej była małą, bardzo chudą dziewczynką. Uciekając z Wileńskiego Getta, udało się jej jakoś wydostać z miasta i stała na drodze zatrzymując furmanki i samochody, prosząc wszystkich uciekających, aby ją ze sobą zabrali. Zatrzymał się nawet jakiś samochód, ona prosiła: weźcie mnie, jestem mała i chuda, i nie zajmę dużo miejsca. Prosiła o pomoc, ale uciekający ludzie nie okazali jej pomocy. Bóg jednak ją uratował i mogła opowiedzieć mi swoją historię.

Opowiadając tą prawdziwą historię, chciałbym zachęcić nas, abyśmy zrobili choć trochę miejsca, w naszych sercach dla Narodu Bożego, pamiętając, że błogosławiąc otrzymujemy błogosławieństwo.

  Powrót do „Tak myślę…”
  Przejdź do „Druga świeczka”

Comments are closed.